Lista aktualności Lista aktualności

O topolach, uporach i upiorach.

Ulica Mickiewicza w Szczecinku. Aleja topolowa, która od wielu lat cieszy oczy mieszkańców i przybywających do miasta turystów. Po wymianie starych drzew na nowe, rośnie jak na drożdżach! Nie wszyscy jednak wiedzą, jak do tego, że rośnie…doszło

         Można by oczywiście zapytać, czy to takie ważne, jak do tego doszło, bo najważniejsze, że rośnie i tyle! Jakby coś z nią było nie tak, to wtedy owszem, trzeba by się zająć sprawą, znaleźć winnych, ale jak wszystko jest OK, to po co o tym mówić? A jednak warto to wiedzieć, chociażby po to, by panujące w tym naszym upiornym, szczecineckim piekiełku zwyczaje, choćby próbować zmieniać!

         W tym miejscu musimy cofnąć się do połowy pierwszego dziesięciolecia XXI wieku. Na ul. Mickiewicza, pomiędzy starymi już topolami włoskimi, rosną lipy. Mają kilka metrów wysokości i wyraźnie są szykowane na… aleję lipową, w zamian za rosnącą… topolową. Sprawa jest analizowana na Ratuszu i zapada decyzja, że przyszła aleja ma być jednak… topolowa. Nadleśnictwo Szczecinek wspólnie z Ratuszem kieruje akcją przesadzania lip. Wszystko udaje się bez strat! Przesadzone wówczas lipy rosną dziś wzdłuż ul. Koszalińskiej, za ogrodzeniem Mechanika i na skwerze przy Rondzie Kardynała Ignacego Jeża.  

Mijają kolejne lata, podczas których podejmowane są przez Ratusz dwie próby nowych nasadzeń topoli włoskiej, pomiędzy tymi starymi, których życie dobiega końca. Obie próby nasadzeń niewielkimi sadzonkami z odkrytym systemem korzeniowym, kończą się fiaskiem. Tymczasem stare topole są coraz  starsze, wydziela się posusz, powoli zaczynają obumierać i usychać. Mają już ponad 50 lat!

I właśnie wtedy do akcji wkracza Tadeusz Stypa. Zapamiętajcie, proszę to nazwisko! To emerytowany już dziś leśniczy szkółkarz Nadleśnictwa Szczecinek. Z uporem, godnym prawdziwego pasjonata, zupełnie bezinteresownie, pozyskuje z rosnących na terenie Szczecinka (z wyłączeniem zaatakowanych grzybami topól z ul. Mickiewicza) metrowej długości zrzezy. Jest ich 250! Wkrótce zostają ukorzenione na Szkółce Leśnej w Gałowie! Patrząc na te wetknięte w ziemię, metrowe patyki, trudno byłoby rodzimym malkontentom wyobrazić sobie przyszłe dorodne topole… Ale Tadeusz Stypa z uporem potwierdza: za kilka lat będą gotowe zastąpić topole z ul. Mickiewicza!

I oto mamy wiosnę roku 2011. Dopiero co obchodziliśmy jubileusz 700-lecia miasta! A tymczasem, w pierwszej połowie maja Szczecinek nawiedza mróz! To nie przygruntowy przymrozek, ale sięgający kilkunastu metrów ponad powierzchnię ziemi mróz! Jest minus 13 stopni Celsjusza! Z 250 dorodnych, kilkumetrowych topól, rosnących na Szkółce w Gałowie, pozostaje niewiele ponad 100. Reszta, ścięta mrozem… umiera. Wszyscy bardzo to przeżywamy, ale chyba najbardziej… leśniczy Tadeusz Stypa. 

Mieliśmy nadzieję, że wiosną 2012 roku posadzimy na ul. Mickiewicza nowe topole, a tymczasem mamy ich zaledwie połowę. Rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania godnych „duplikatów", podczas których natrafiam na szkółkę zadrzewieniową w Warszawie. Oferuje dorodne topole włoskie. Na zwiady wyjeżdża do Warszawy: Wojtek Smolarski, szef Wydziału Ochrony Środowiska szczecineckiego Ratusza i Tadeusz Stypa. Wracają sfrustrowani… Drzewka mają, co prawda kilka metrów wysokości, ale ich pierśnica, tj. średnica na wysokości 1,3 m od ziemi to zaledwie… 2-3 centymetry. Takie sadzonki, przy zetknięciu z rodzimymi wandalami nie miałyby żadnych szans.

Szukam więc dalej, dalej i coraz dalej. W Niemczech i Belgii poszukiwanych przez nas drzewek brak. I oto natrafiam na jedną z wielu szkółek zadrzewieniowych w holenderskim Opheusden. Wkrótce okazuje się, że to niesamowite, niezwykłe zaplecze zadrzewieniowe dla całej Europy! Dość powiedzieć, że Szkółka, z której wybieramy 222 niezwykle dorodne topole włoskie, wygrała przetarg na nasadzenia naszej autostrady A-2, od Świecka po Poznań! Trudy wyprawy do Holandii podejmują 3 osoby: Tadeusz Stypa, Wojtek Smolarski i ja. Wracamy szczęśliwi, że scenariusz wymiany szczecineckiej alei topolowej dopięliśmy w najmniejszych szczegółach! Nie bez obaw, kupuje go burmistrz! Z uporem, przekonuję go, że pomimo pewnego ryzyka, nieodzownego na pograniczu działań człowieka i Natury, jest duża szansa na pełen sukces!

Jesienią 2011 roku, stara topolowa aleja przy ul. Mickiewicza w Szczecinku zostaje wycięta. Koszty wycinki, zresztą jedyne w całej operacji, ponosi Miasto. Szczecineckie PGK przygotowuje glebę pod przyszłe nasadzenia: wykopywane są doły, zasypywane liśćmi. Przy dołach pojawiają się specjalne podpórki dla przyszłych drzew. Wszystko wskazuje bowiem, że będą sadzone przed rozpoczęciem wegetacji w Holandii, a więc wtedy, gdy u nas może panować jeszcze głęboka zima. Dbamy o każdy szczegół!

I właśnie wtedy rodzime upiory przystępują do zakrojonej na szeroką skalę ofensywy. Przedstawiciele lokalnych mediów (na szczęście nie wszyscy) pukają się w głowy, szydząc na wieść, że przywiezione z Holandii drzewka będą wsadzane do pokrytej śniegiem gleby. Miejscowi paraeksperci, z pewną znającą się na wszystkim panią ekspert mówią, że najpierw trzeba było wymienić pod topolami glebę, bo enigmatyczni znawcy tematu twierdzą, że tak być musi! W przeciwnym razie wszystkie topole zginą! A tymczasem wszystko, od początku do końca było dokładnie przemyślane i zaplanowane. Właśnie o to chodziło, aby uśpione zimowym snem topole w Holandii, przesadzić obok uśpionych zimowym snem drzew w Szczecinku. Gdybyśmy spóźnili się nawet o kilka dni, cała operacja zakończyłaby się niepowodzeniem, ale zakończyła się sukcesem!

Wbrew upiorom, dzięki wiedzy i uporowi łańcucha ludzi zdeterminowanych, aby topolową aleję reaktywować, operacja TOPOLA WŁOSKA' SZCZECINEK ‘12 rozpoczyna się! Pod koniec lutego 2012 roku z Holandii jadą tiry z zakupionymi przez KRONOSPAN za 20 tys. euro topolami. Koszty transportu również ponosi KRONOSPAN! Nadzór merytoryczny i koszty nasadzeń biorą na siebie Lasy Państwowe! Sadzi PGK! Tadeusz Stypa, Tadeusz Chruściel i Wojtek Smolarski doglądają, by wszystko było jak należy! I tak właśnie jest!

A dzisiaj…Aleja topolowa, która od wielu lat cieszy oczy mieszkańców i przybywających do miasta turystów, po wymianie starych drzew na nowe, rośnie jak na drożdżach! I wszyscy są z tego bardzo dumni! Nawet TERA i miejmy nadzieję, że zawsze i każdy!

Janusz Rautszko

PS. Przepraszam za literówkę w wyrazie TERA, którą zauważyłem dopiero po przekazaniu tekstu do publikacji. Winno być TERAZ. Jednocześnie gratuluję wszystkim, którzy ową literówkę zauważyli i przepraszam rozczarowanych, którzy myśleli, że to inna literówka…